Szukaj
  • sucharscyczytaja

Bianca Iosivoni „Flying high”

Bianca Iosivoni „Flying high” Wydawnictwo: Jaguar Cykl: Hailee & Chase (tom 2)



Bardzo mi się podobało! TAK BARDZO!!! Myślę, że książka wysłała mnie w tym roku w tak emocjonalną podróż. Moi drodzy: PRZECZYTAJCIE TĘ KSIĄŻKĘ!


Po tym, jak nie byłam największym fanem „Falling Fast”, ponieważ moim zdaniem była ona dość powolna i długa, a postacie nie rozgrzewały się w stu procentach, nadal byłam podekscytowana sequelem.


Dzięki „Flying High” Bianca Iosivoni ponownie pokazała mi, dlaczego jest świetną autorką i dlaczego zwykle potrafiłam przeczytać jej książki w kilka chwil.


W drugim tomie pojawiły się też drobne uwagi krytyczne, ale zacznijmy od początku.

Książka zaczyna się z punktu widzenia Chase'a, o którym marzyłam pod koniec tomu pierwszego. Jego widok bezpośrednio budował napięcie, a ty czułaś jego cierpienie i rozpacz, jakbyś tam była. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo polubiłam Chase'a w tej.

Hailee jest również bardzo droga mojemu sercu, ale czasami miałam problemy ze zrozumieniem jej i zrozumieniem jej działań. Jednak w tej książce ważną rolę odgrywają również bardzo ważne tematy, z którymi - na szczęście - nigdy się nie zetknęłam i na które nie mam wpływu. Może dlatego trochę trudniej było mi zrozumieć, co robi.


Niemniej jednak bardzo podobał mi się przebieg fabuły. Wszystko poszło trochę szybciej i nie było tak długie, jak moim zdaniem tom pierwszy. Dosłownie wciągnęłam strony i nie chciałam, żeby było blisko końca.


Wszystkie postacie drugoplanowe również stały się bardzo bliskie memu sercu, zwłaszcza Lexi była dla mnie tak samo życzliwa jak w poprzednim.


Książka miała wiele momentów, kiedy myślałam, że zdobędzie pełną liczbę gwiazdek, ponieważ podekscytowała mnie o wiele bardziej niż „Falling Fast”, ale w końcu niestety musiałam odjąć jedną gwiazdkę. Trochę przegapiłam wątek Josha, a raczej nie został on wystarczająco dobrze przedstawiony. Chciałabym, żeby też powiedział swoim rodzicom prawdę, żeby się dowiedzieli, gdzie naprawdę jest.


Fakt, że ukrył tak ważny szczegół, a potem nie został omówiony na końcu historii, jest moją jedyną poważną krytyką.


Poza tym była to bardzo udana kontynuacja i cieszę się, że dałam książce kolejną szansę. Na pewno warto przeczytać Falling Fast i Flying High, ale niestety Tom 1 jest trochę słabszy niż „Flying High”.


A tak przy okazji, okładka jest cudownie cudowna.


Emocjonalne i wzruszające. Opowiadane we właściwym tempie. Zakochałam się w historii Hailee i Chase. Tak jak straciłam trochę serce dla Fairwood. Świetna.

1 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie